Przeglądaj

Niezidentyfikowane


Przegladaj
 

Tytuł tematu

Wojenne zdjęcia Żydów polskich

Powiększ

Opis

Pan Tetling, adwokat, z żoną i synem Ryszardem. Dzierzgów [dziś powiat włoszczowski, województwo świętokrzyskie], 1943 lub 1944 r. Pan Tetling w czasie wojny ukrywał się z rodziną w Dzierzgowie Był adwokatem, przed wojną pracował w urzędzie gminy w Radkowie. W Dzierzgowie państwo Tetlingowie udawali, że są chrześcijanami, chodzili w każdą niedzielę do kościoła. Ukrywali się w domu sąsiada p. Edmunda Grzesika, autora zdjęcia i darczyńcy. Pani Tetlingowa przychodziła po żywność do matki p. Grzesika. Mieszkańcy wiedzieli, że Tetlingowie to Żydzi, ale nikt na nich nie doniósł. Pewnego ranka Niemcy otoczyli dom Grzesików, ale Tetlingów ktoś prawdopodobnie ostrzegł, zdołali uciec w nocy. Później mieszkali kilka domów dalej, u kuzynów p. Grzesika. Pan Tetling przeżył wojnę. Mieszkał w Krakowie, gdzie znów zaczął pracować jako adwokat. Jego syn, Rysio, wyjechał do Izraela. Skrót listu: „W latach 1947-50 uczęszczałem do Gimnazjum Mechanicznego w Częstochowie. Byłem zaprzyjaźniony z rodziną pochodzenia żydowskiego z państwem Bojmami w Częstochowie. Pan Leon Bojm był adwokatem i jego żona Bronisława i mieli synka lat 5 Marka. Żyliśmy z nimi w wielkiej przyjaźni, przebywaliśmy u nich bardzo często. Wyjechali w latach 1953 z rodziną do Izraela. Pisałem do nich, odpisywali mi, ale obecnie stracił mi się adres i nie mam kontaktu. […] Na jednym ze zdjęć Żydzi zamiatają ulice w Dzierzgowie, była jesień, szaruga, deszcz, a Niemcy znęcali się nad Żydami, kazali im robić przysiady ze szpadlami. Pragnąłem to utrwalić na kliszy, bo miałem stary aparat na klisze szklane. Nie było to łatwe. Trzeba było ustawić ostrość na matówce, założyć klisze i zrobić zdjęcie. Niemiec zauważył jak pstryknąłem. Nie miałem ucieczki. Byłem młodym pętakiem. Zawołał mnie. Podszedłem. Zapytał mnie, czy to mój aparat. Uderzył mnie w twarz, kopnął w pośladek, zaklął po niemiecku i tak się skończyło. Inne zdjęcie dokumentalne – Niemcy wyprzedają majątek z domów żydowskich. Wszystkie moje zdjęcia to okupacja hitlerowska. To zdjęcie zrobiłem stojąc za płotem ogrodzenia i aparat ustawiłem pomiędzy sztachety od płotu. Tu naprawdę się narażałem. Gdyby któryś z Niemców zauważył można było dostać kulkę w czoło. Ale pamiątka jest. […] Przechowywałem zdjęcia i negatywy pochodzenia żydowskiego, byliśmy dobrze ustosunkowani do tych ludzi, ponieważ Żydzi zawsze byli życzliwi i szli z pomocą biednym ludziom. Przed wojną, pamiętam, na wsi było pełno biedoty i nigdzie się nie zdobyło pomocy, tylko u Żydów. Jest takie powiedzenie, jak bieda to do Żyda. Byliśmy zżyci z tymi ludźmi, przychodziły do nas młode panienki, przeważnie w sobotę, posłuchać radia, a było to radio słuchawkowe. […] W Dzierzgowie było parę rodzin żydowskich. Byli bogaci i biedni. Żydzi zajmowali się rzemiosłem, handlem, sklepiki spożywcze, krawce, szewce, no i mieli pole i częściowo rolnictwem. […] Po ukończeniu szkoły poznałem swoją żonę. Była to piękna, wypielęgnowana, zadbana panienka, ale biedna, bo całą rodzinę wywieźli do Niemiec, a było kilkoro rodzeństwa. Musiała podjąć pracę, aby żyć. Pracowała jako pomoc do dziecka u państwa Bojmów w Częstochowie. Pan Leon Bojm był dobrym prawnikiem i pracował w sądzie. Żona często zanosiła mu akta do sądu. Pan Leon Bojm miał żonę Bronisławę i synka Marka. Była to rodzina żydowska. Byli to bardzo dobrzy ludzie. Przebywałem często w ich domu. Żonie niczego tam nie brakowało, jedynie, jak się mówi, ptasiego mleka. Byli to ludzie bardzo zamożni. Przebywali w Getcie w Częstochowie. Przekupili Niemca i on wyprowadził ich z getta, a niemowlęciu dali środek nasenny, aby nie płakało. Losy różnie toczyły się tym ludziom. Pani Bojmowa z dzieckiem i matką staruszką, przechowali się w Gdańsku i w końcu mąż też. Pan Leon chorował na żołądek, a mieli wyjechać do Izraela. Kiedy podleczył się ,w roku 1952 lub 1953 wyjechał. Fabryka okuć budowlanych w Częstochowie to ich własność, ale państwo zabrało. Tę fabrykę prowadziło dwóch szwagrów Jakowic i Guterman, którzy prawie do końca wojny przechowywali się na terenie fabryki, zaufany portier zaopatrywał ich w żywność. Pewnego wieczoru któryś wyszedł, Niemiec zauważył cień od lampy. Ukrytych wyprowadzili i na terenie zakładu rozstrzelali. Pan Leon opowiadał żonie, gdzie są zamurowane futra, ale mówił, że do tej pory już się popsuły”. Edmund Grzesik, Radków

Słowa kluczowe

Dziecko, Holokaust, II wojna światowa, Kobieta, Mężczyzna, Ratowanie, Rodzina, Wieś, Zdjęcie grupowe

Osoby na zdjęciu

Tetlingowa, Tetling, Ryszard Tetling

Znane informacje

Sygnatura zdjęcia: FS_1_0162_0008
Zespół: 1 – kolekcja „I ciągle widzę ich twarze”
Rok: 1943-1944
Miasto: Dzierzgów
Autor: Edmund Grzesik
Darczyńca: Edmund Grzesik
Prawa autorskie: Fundacja Shalom

Zdjęcia "dziś"

Brak zdjęć w galerii
 
Dodaj zdjęcie "Dziś"
 
 
Copyright © by Fundacja Shalom 2011
Projekt i realizacja: JMC.
Dofinansowano ze środków NInA

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X