Przeglądaj

Niezidentyfikowane


Przegladaj
 

Tytuł tematu

Przedwojenne zdjęcia Żydów polskich

Powiększ

Opis

Tożsamość mężczyzny widocznego na zdjęciu nie jest znana. Ta fotografia została prawdopodobnie wykonana w dwudziestoleciu międzywojennym w osadzie fabrycznej Wapienno w przedwojennym województwie poznańskim – 20 km od Inowrocławia. W miejscowości tej znajdowały się kamieniołomy, których właścicielem był zamieszkały w Inowrocławiu (ul. Solankowa) Żyd, dr Leopold Levy. Ojciec Marii Buczek, która przekazała to zdjęcie, pracował przez 20 lat (do 1939 roku) jako księgowy w zakładach Levy'ego. W 1939 roku Levy przyszli go aresztować niemieccy żołnierze, ale ponieważ miał on stopień majora, a przyszli po niego żołnierze niżsi rangą, zwrócił im na to uwagę, a oni po prostu zastrzelili go na miejscu. W Wapiennem mieszkało przed wojną ok. 400 osób, natomiast w sezonie letnim zatrudnianych było ok. 800-1000 osób. W administracji miejscowych zakładów pracowało kilka osób pochodzenia żydowskiego. Jedną z nich był szef biura, Dawid Krakowiak. Mieszkał on z żoną, która pochodziła z Inowrocławia, córką, którą zdrobniale nazywali Mauzi oraz synem, nazywanym zdrobniale Bubi (właściwe imiona nieznane). W 1938 roku córka p. Krakowiaków wyszła za mąż i wyjechała do męża. Po wejściu Niemców p. Krakowiak został aresztowany, nie wiadomo, jak dalej potoczyły się jego losy. Pani Krakowiak musiała opuścić mieszkanie i skazano ją na areszt domowy. Pod koniec 1939 r. w ciągu nocy została zabrana przez gestapo - prawdopodobnie zginęła. W czasie wojny zginęły też prawdopodobnie dzieci Krakowiaków. Pracownikiem miejscowych zakładów był też p. Rydlewski. W 1939 uciekł on z Wapiennego z żoną i córeczką Anią - prawdopodobnie wojnę przeżył tylko on. Pośród pracowników fabryki, którzy mieli żydowskie pochodzenie, był także p. Dattel, pochodzący z Pakości, małego miasteczka położonego między Wapiennem a Inowrocławiem. P. Dattel wyjechał na początku wojny, nie wiadomo, co się z nim stało. W zakładach Levy'ego pracował także młody inżynier chemik Jakub Frenkel. We wrześniu 1939 roku uciekł on z Wapiennego i dotarł do Mogilna, nie wiadomo, jak dalej potoczyły się jego losy. Skrót listu: "(…) doszłam do wniosku, że może warto wspomnieć o osobach, z którymi moi rodzice i ja jako mała dziewczynka wspólnie żyliśmy w przedwojennej Polsce, w jednej miejscowości, która już nie istnieje na mapie /wszyscy mieszkańcy zostali wykwaterowani w latach 60-tych/ jest tam tylko kamieniołom- eksploatacja kamienia wapiennego dla Cementowni „Kujawy”. Była to osada fabryczna Wapienno w przedwojennym województwie poznańskim, obecnie bydgoskim – 20 km od Inowrocławia. Były to wapienniki- kamieniołomy, których właścicielem był Żyd dr Leopold Levy – zamieszkały w Inowrocławiu. Był on bezdzietnym wdowcem, panem mającym ok. 60 lat – postać wyjątkowo ceniona i szanowana. Ojciec mój pracował /do 1939 r./ 20 lat jako księgowy w tych zakładach /zmarł w 1945 r./ Sama dużo pamiętam, a resztę znam z opowiadań mojej mamy /87-lat/, która wspomina z rozrzewnieniem jak żyło im się dostatnio jako pracownikom tego zakładu do 1939 roku. Jako ciekawostkę może dodam, że dr Levy po śmierci żony nie pozwalał nic zmieniać w pokoju zmarłej. Barbarzyńsko postąpili Niemcy w 1939 r. kiedy przyszli aresztować dr Levy’ego w jego willi w Inowrocławiu przy ulicy Solankowej, a ponieważ miał on stopień majora, a przyszli po niego żołnierze niżsi rangą, to zwrócił im na to uwagę, a oni po prostu zastrzelili go na miejscu. Własnością dr Levy’ego w Inowrocławiu była wspomniana willa oraz jeszcze dwa domy. Jak sobie przypominamy miał on jednego spadkobiercę – był to wówczas młody człowiek – syn siostrzenicy. Po wojnie Pan ten odezwał się – po prostu interesował się własnościami, które już niestety wtedy zabrano na skarb państwa. Przebywał w tym czasie w Turcji. Szkoda, że właśnie nie mam żadnego zdjęcia dr Levy’ego, ale może widok ogólny przedwojennego Wapienna uzupełni tę lukę. W miejscowości tej zamieszkiwało ok. 400 osób, natomiast zatrudnianych było ok. 800-1000 osób w sezonie letnim. Jak wspomniałam w administracji tych zakładów pracowało kilka osób pochodzenia żydowskiego. Jedną z nich był szef biura p. Dawid Krakowiak. Mieszkał z żoną /która pochodziła z Inowrocławia/ oraz córką którą zdrobniale nazywali Mauzi oraz synem też nazywanym zdrobniale Bubi /imion właściwych już nie pamiętam/- pokazuję zdjęcia wyjęte z mojego albumu. W 1938 roku córka p. Krakowiaków wyszła za mąż i wyjechała do męża. Pamiętam przygotowania i ślub, który odbył się w Wapiennie w Sali tych zakładów, w obrządku żydowskim. Po wejściu Niemców p. Krakowiak zaraz został aresztowany i właściwie od tego momentu nic o nim nie słyszano. Pani Krakowiak musiała opuścić mieszkanie i w jednym pokoju mieszkając miała areszt domowy i gdzieś pod koniec 1939 r. w ciągu nocy została też zabrana przez gestapo i również o niej nic nie wiadomo. Z ich dzieci też nikt się po wojnie nie odezwał. Pracownikiem biurowym był również p. Rydlewski /imienia nie pamiętam/ żonaty/ żona była z miasta Koła/ mieli córeczkę Anię i jak uciekali przed Niemcami w 1939 r. i już do Wapienna nie wrócili. Podobno po wojnie p. Rydlewski napisał do kogoś z mieszkańców Wapienna oczekując wiadomości o żonie i córce. Przebywał w tym czasie w Ameryce. Jednym z zaprzyjaźnionych z moim ojcem /załączam fotografię/ był p. Dattel – również długoletni pracownik tej fabryki- również wyjechał na początku wojny i już więcej nikt o nim nie słyszał. Pochodził z Pakości, małego miasteczka położonego między Wapiennem a Inowrocławiem. Rodzina miała sklep, a na poparcie tych wiadomości załączam starą fotografię, która zachowała się wśród rodzinnych zdjęć. Pracownikami byli jeszcze p. Rogoziński, który też nie odezwał się po wojnie oraz krótko przed wybuchem wojny zatrudniał się młody inżynier chemik Jakub Frenkel, który b. często u nas przebywał. Dodaję jeszcze, że kiedy w pierwszych dniach września 39 r. musieliśmy opuścić Wapienno/miał przebiegać front/ to właśnie p. Frenkel razem z nami na jednym wozie uciekał. Rozstaliśmy się w miasteczku Mogilno – bo on spieszył się do rodziny do Koła, a my jechaliśmy w innym kierunku. Często z moją mamą rozmawiałam o tych latach spędzonych wspólnie Żydzi i Polacy, które w takiej przecież nie dużej społeczności przebiegały. Organizowano zawody sportowe, strzeleckie, zabawy karnawałowe, a w lecie majówki /Wapienno było otoczone pięknymi lasami/ oraz wyjazdy kolejką wąskotorową nad wodę – rzekę Noteć, tam były wyścigi łodziami i łowienie ryb".

Słowa kluczowe

Dwudziestolecie międzywojenne, Mężczyzna, Życie codzienne, Życie gospodarcze, Miasteczko

Znane informacje

Sygnatura zdjęcia: FS_1_0343_0001
Zespół: 1 – kolekcja „I ciągle widzę ich twarze”
Miasto: Wapienno
Darczyńca: Maria Buczek
Prawa autorskie: Fundacja Shalom

Zdjęcia "dziś"

Brak zdjęć w galerii
 
Dodaj zdjęcie "Dziś"
 
 
Copyright © by Fundacja Shalom 2011
Projekt i realizacja: JMC.
Dofinansowano ze środków NInA

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X